|
IAiU PŁ - strona osobista autora
SIEĆ TRANSPORTOWA W EUROPEJSKIM REGIONIE-
koncepcja rozwoju na przykładzie Łodzi Jacek Wesołowski Niniejsza wypowiedź jest krytyczną analizą stanu istniejącego i celów planistycznych w zakresie sieci transportowej Regionu Łódzkiego; zawiera też propozycje modyfikacji tych celów, wysuwaną jako problem pożądanych dalszych badań. Powodem podjęcia tej tematyki jest obserwowana przez lata (a nawet dekady) niechęć do rozwijania infrastruktury transportu publicznego na każdym poziomie obsługi i zbyt jednostronne, niezrównoważone, stawianie na infrastrukturę drogową. Łódź, jak wiele miast przemysłowych, nigdy w dziejach nie wytworzyła węzła transportowego odpowiedniego dla miasta, które de facto sprawuje (albo mogło sprawować) funkcje metropolitarne. Łódź była postrzegana jako swego rodzaju "struktura tymczasowa", której znaczenie miało polegać wyłącznie na produkcji włókienniczej. Produkcja ta się skończyła - problem dużego niedoinwestowanego miasta pozostał, a wraz z nią problem regionu, który wciąż nie może uzyskać wyraźnego oblicza. Fakt jednak, że dzisiaj miasto nie jest już przemysłową monokulturą, jakoś nie może znaleźć uznania w pragmatyce centralnego planisty.
Wiadomo, że
sytuacja gospodarcza Łodzi i Regionu należy do najgorszych
w kontekście innych dużych miast. Nie wydaje się to jednak wystarczającym
argumentem uprawniającym do nie liczenia się z potrzebami
kilkusettysięcznego miasta na poziomie planistycznym. Wniosek ten można
wyciągnąć analizując sposób traktowania przez planistów centralnych struktur
Polski Środkowej. Sytuacja ta natomiast powinna skłaniać do poszukiwania
rozwiązań najprostszych, najtańszych i najbardziej efektywnych – zwłaszcza
wtedy, gdy chodzi o inwestycje o znaczeniu regionalnym. | ||
|
1. Łódź w systemie kolejowym – stan
istniejący i planowany Ogólnie znane
jest kluczowe położenie Łodzi w systemie autostrad. Przy odpowiednio
prowadzonej gospodarce przestrzennej miasto niewątpliwie może wyciągnąć
z niego poważne profity. Jednakże, w warunkach europejskich, system
autostradowy stanowi przede wszystkim infrastrukturę dla wybranego sektora
podróży i dla przewozu towarów. Jednak podróże służbowe osób decydujących
w gospodarce i polityce odbywają się koleją i samolotem. Co
więcej: poziom obsługi Łodzi nie może być planowany w oderwaniu od
standardów innych dużych miast w Polsce – a te już mają je znacznie
wyższe, mają też znacznie korzystniejsze perspektywy. W ten sposób Łódź,
a wraz z nią cały region zostały postawione na straconych pozycjach
w konkurencji o lepszą przyszłość. Próżno także by szukać
poważniejszych zamierzeń planistycznych w sektorze kolei i lotnictwa,
zamierzeń, które wiązałyby się z obsługą miasta i Środkowej Polski,
jako też jakiejkolwiek integracji systemów transportowych. Jest więc tak, jakby
planowanie transportu miało miejsce pół wieku temu, w zupełnym oderwaniu
od realiów i myśli europejskiej – albo nie rodziło się w Łodzi,
a gdzie indziej i przeciw interesom społeczności regionu. Węzeł
transportowy Łodzi jest w pierwszym rzędzie nadal wynikiem gwałtownego
rozwoju miasta jako przerośniętej „osady fabrycznej”. W czasach, kiedy
powstawała infrastruktura kolejowa, w okolicach Łodzi albo obowiązywała
anachroniczna carska doktryna wojenna, a ludność robotnicza nie liczyła
się na rynku przewozów (lata zaborów), albo miasto znajdowało się
w trakcie gospodarczej restrukturyzacji (Międzywojnie). W dobie
„Polski Ludowej” rozwijano zaś przede wszystkim system drogowy. W efekcie
węzeł łódzki nie jest wewnętrznie spójny, nie nadaje się do prowadzenia
większego ruchu tranzytowego, ani nie ma wykształconych w pełni połączeń
zewnętrznych (brak wyprowadzenia na południe, linie jednotorowe na północ,
północny-wschód i na wschód). Do tego dochodzi wieloletnie zaniedbanie
w utrzymaniu sieci, jej poziomie technicznym i realizacji choćby
drobnych usprawnień lokalnych (np. fatalna jakość przelotu przez stację Widzew).
W ekspertyzie
Unii Europejskiej „Transport Infrastructure Needs Assessment” (w skrócie
„TINA”)[1],
ukończonej pod koniec lat 1990-tych, która była rozwinięciem wcześniejszego
systemu „Trans-European Network” („TEN”) dla unijnej „piętnastki”, jako trasy
o znaczeniu ponadkrajowym zapisano w środkowej Polsce układ
autostradowy oraz magistrale kolejowe z szybkim ruchem pasażerskim:
Warszawa-Kutno-Poznań, CMK, nową linię Idzikowice CMK-Wrocław (przez
Bełchatów), jak również modernizację Magistrali Węglowej (Bytom – Inowrocław).
Zapisy te są próbą przeniesienia do planów Unii decyzji planistycznych znacznie
wcześniej wpisanych już w inne międzynarodowe programy rozwoju sieci
kolejowej (np. AGC). Region Łódzki zatem w obowiązujących planach ma być
wyłącznie „krainą tranzytową”, obsługiwaną w bliżej niesprecyzowany sposób
połączeniami niższego rzędu, w praktyce za pośrednictwem Warszawy.
W ten kierunek myślenia wpisuje się wysuwana ostatnio koncepcja urządzenia
szybkiego połączenia kolejowego między Łodzią i Warszawą (element koncepcji
„duopolis”). Nie wiadomo jednak, czy ma być to nowa linia, czy też linia
zmodernizowana. Należy ona do grupy pomysłów wysuwanych lokalnie, bez
umocowania w poważniejszych programach międzynarodowych. Inne postulaty
tego rodzaju, to modernizacja i budowa trasy Warszawa-Wrocław, przez Łódź,
Sieradz i Wieruszów.[2]
Gdyby nawet
uznać (niezgodnie z prawdą) kolej za niepotrzebny przeżytek, to należy
porównać pozycję innych dużych miast w układzie sieci – istniejącym
i planowanym – by jasna się stała zasadniczo gorsze położenie Łodzi. Przy
braku infrastruktury lotniczej, względna dostępność miasta musi ulec jeszcze
dalszemu pogorszeniu. Mimo, zdawać by się mogło, dogodnego - bo centralnego -
położenia w Polsce. |
Rys. 1. Łodź w systemie szybkich połączeń pasażerskch - stan aktualny planowany. Rys. 2. Łodź w systemie szybkich połączeń pasażerskch - propozycja programu. | |
|
2. Obsługa Łodzi
i Polski Środkowej w skali ponadregionalnej Aby wykorzystać
atuty swego położenia Łódź powinna zapewne nastawić się na obsługę ruchu
tranzytowego by na tej podstawie z czasem wytworzyć prawdziwy węzeł
kolejowy. Należy, co oczywiste, tak programować modernizację kolei, by kolejne
inwestycje mogły doprowadzić do powstania efektywnego systemu kolejowego
w Polsce Centralnej, który uwzględniałby interesy miasta. Te interesy to
wygodna, ze znaczną częstotliwością obsługa Łodzi i większych miast
szeroko pojętego regionu. Myślenie perspektywiczne nie może przy tym odwoływać
się do obecnych wskaźników mobilności, które kształtują się słabo ze względu na
niski poziom życia i niedorozwój infrastruktury. Wolno wierzyć, że nie
jest to stan wiecznotrwały. Zadaniem dla
węzła łódzkiego byłoby w pierwszym rzędzie prowadzenie ruchu na kierunku
warszawsko-wrocławskim – występującym obecnie w szczątkowej formie.
Nakładają się na niego między Warszawą i Łodzią największe potoki
pasażerskie w Polsce. Natomiast na pograniczu śląsko-wielkopolskim trasa
ta jest słabo wykształcona (jednotorowy odcinek Ostrów-Oleśnica). Ze względu na
rangę tego kierunku można oczekiwać, że jest to kierunek predestynowany do
obsługi możliwie najszybszymi pociągami. Drugim
kierunkiem tranzytowym powinien być kierunek katowicko-gdański. Ze względu na
istnienie CMK – linii szybkiej omijającej Polskę Środkową, byłby to kierunek
nadający się przynajmniej dla pociągów klasy „InterRegio”, obsługujących
większe miasta regionu. Aby można było sprawnie ten kierunek obsługiwać
niezbędna jest budowa kolei Łódź-Piotrków, a wskazana byłaby też daleko
idąca modernizacja linii Łódź-Kutno, z możliwym obejściem Zgierza. Trzecim kierunkiem obsługi ruchu tranzytowego, mogłaby się stać relacja
warszawsko-poznańska. Na dłuższą metę nie wydaje się bowiem możliwe utrzymanie
jednej tylko magistrali dwutorowej, która dzisiaj przenosi cały ruch nie tylko
międzyregionalny, ale także międzynarodowy na jednym z podstawowych
kierunków europejskich. Tej właśnie relacji tyczyły się pierwsze studia
trasowania linii wysokich prędkości Berlin-Moskwa, które prowadzono na początku
lat 1990-tych. W optymistycznym dla Łodzi wariancie poprowadzono wówczas
tę trasę w korytarzu autostrady A2, przewidując podłączenie Łodzi za
pomocą „sięgacza” na Dworzec Kaliski oraz przystanek pod Zgierzem, oddalony od
śródmieścia Łodzi o około 15 km. Istotą planowania inwestycji kolejowych w warunkach Polski
Środkowej, powinna być agregacja potoków. Potoki występujące między Warszawą
a Łodzią, Wrocławiem i Poznaniem być może stanowiłyby poważny argument
uzasadniający podjęcie kosztownej inwestycji budowy linii wysokich prędkości
w dającym się przewidzieć czasie. Wydaje się więc logiczne, by trasa
wrocławska i poznańska pokrywały się jak najdalej możliwe. Wówczas można
by stosunkowo łatwo obsłużyć aglomerację Kalisza i Ostrowa Wielkopolskiego
– znacznie poważniejszy generator ruchu od słabo zurbanizowanej Ziemi
Wieluńskiej, którą przekraczałaby postulowana czasem linia Sieradz-Wieruszów.
Wydaje się więc, że stworzenie połączenia Warszawa-Łódź-Wrocław powinno
w pierwszym rzędzie obejmować budowę trasy Kalisz/Ostrów – Oleśnica –
Wrocław Brochów (dla uproszczenia przejazdu przez Wrocław), bo stałaby się
ostatecznie elementem śląskiego odgałęzienia szybkiej magistrali Berlin-Moskwa. Nieodwołalnie największym problemem jest sam węzeł łódzki. Cokolwiek by
się nie działo w zakresie modernizacji okolicznej sieci kolejowej, prędzej
czy później staje się przed koniecznością wypracowania dla niego jakiejś
formuły. Niepewność co do jego przyszłości może powodować znaczące błędy
w gospodarce przestrzennej. Czy „Portal Łódzki” – czyli centrum
komercyjnego wokół dworca odprawiającego szybkie pociągi do Warszawy – miałby
być przy Dworcu Fabrycznym (jak się pochopnie przyjęło), czy też Kaliskim
(który jest co prawda położony peryferyjnie, ale może stać się rzeczywistym
węzłem kolejowym przy znacznie mniejszych inwestycjach)? Może istnieć parę konkretnych modeli funkcjonowania tego węzła, jeśli
założyć, że powinien spełniać rolę obsługi ruchu przelotowego. Modele te
powinny gwarantować docelową sprawność węzła, ale także możliwość etapowania
jego realizacji. Ważną, chociaż może niekonieczną cechą tych modeli byłoby
skupienie wszystkich ważnych kierunków międzyregionalnych na jednym dworcu, dla
lepszej wewnętrznej integracji sieci. Inną ważną przesłanką powinna być
integracja z lotniskiem. Ona też jest możliwa, najpewniej przy odpowiednim
wytrasowaniu linii piotrkowskiej. Wówczas to powstałoby rzeczywiście „silne”
lotnisko, o zasięgu oddziaływania znacznie przekraczającym granice regionu.
Obsługa koleją, nawet na poziomie sieci ogólnokrajowej, jest dzisiaj
w Europie jednym z ważnych atrybutów coraz popularniejszego lotnictwa
pasażerskiego. Nie pora tutaj na szczegółowe analizy przedstawionych wariantów.
Można jednak oczekiwać, że stosunkowo najmniej inwestycji (zwłaszcza
początkowych) wymagałby wariant z Dworcem Kaliskim jako głównym, zaś
większość koncepcji czyniących głównym Dworzec Fabryczny, wymaga
skomplikowanych (choć oczywiście możliwych do realizacji) podejść tunelowych.
Należy przecież pamiętać, że dworzec główny obsługiwać by musiał przynajmniej
większość ruchu regionalnego i lokalnego. Należy także pamiętać, że
koncepcja węzła powinna uwzględniać element etapowania, który może bardzo
znacząco wpłynąć na przyjęte rozwiązania. Aby ustalić warunki działania należy
wpierw poznać zamiary i możliwości wszystkich aktorów chcących działać
w polskim kolejnictwie, w tym zagranicznych przedsiębiorców takich,
jak Alstom, który wystąpił niedawno z koncepcją szybkiej trasy
warszawsko-wrocławskiej. Inicjatywa ta wydaje się ze wszech miar leżeć
w najlepiej pojętym interesie Łodzi.
Określenie warunków realizacji szybkiego połączenia z Warszawą,
oczekiwań miasta i gestora funduszy inwestycyjnych, określi położenie zespołu
„Portal Łódzki”. Wiele wskazuje na, że gdyby względy sieci kolejowej miały
odegrać decydującą rolę, to powinna nią być okolica Dworca Kaliskiego raczej,
niż Fabrycznego. Modernizacja Kolei Fabrycznej da co prawda szybkie połączenie
z Warszawą, ale nie będzie w stanie, w granicach dostępnych
środków, polepszyć pozycji Łodzi w kolejowym układzie ogólnopolskim. |
Rys. 3. Warianty konsolidacji łódzkiego węzła kolejowego z linią wysokich prędkości prowadzoną przez śródmieście Łodzi. Rys. 4. Warianty konsolidacji łódzkiego węzła kolejowego z linią wysokich prędkości prowadzoną peryferyjnie w stosunku do Łodzi. | |
|
3. Obsługa regionalna W zakresie
obsługi regionalnej warto natomiast odwołać się do formuły kolei Jak świadczy przykład Karlsruhe, technologia tramwajowa daje szerokie
możliwości kształtowania sposobów obsługi, tak w zakresie penetracji
centralnych obszarów miast, jak i w zakresie zasięgu. Pabianice
i Zgierz leżą od Łodzi w odległości kilkunastu kilometrów, Tomaszów
ok. 70 km, Kutno – 90 km. Wszystkie one mogą być obsłużone tańszym
w eksploatacji dwusystemowym taborem tramwajowym. Nie ma powodu, by
pojawienie się dobrze zaplanowanego, zintegrowanego z głównymi
generatorami ruchu środka transportu regionalnego nie przyniosło znaczącego
wzrostu pasażerów (w Karlsruhe był on czterokrotny). Koszty wprowadzenia systemu (w tym adaptacji linii kolejowych)
kształtowały się bardzo korzystnie: w przypadku elektryfikacji linii było
to ok. 2 mln euro za km, bez elektryfikacji – ok.
0,4 mln euro wraz z budową włączenia (budowa nowej linii
tramwajowej to w Niemczech ok. 5 mln euro za km dla linii naziemnej
i ok. 50 mln za km dla linii podziemnej). Tabor dwusystemowy
jest oczywiście droższy, nawet od nowoczesnych wagonów niskopodłogowych: za
trójczłonowe wagony dwusystemowe na 225 osób zapłacono w Karlsruhe po
ok. 2,2 mln euro. Niewykluczone jednak, że niedoinwestowana
infrastruktura kolejowa w Łodzi wymagałaby większych inwestycji. Innym
problemem jest nieuregulowany status prawny eksploatacji lekkiego taboru
w mieszanym ruchu kolejowym – rozwiązanie tych problemów może nastąpić,
jeśli władze centralne będą czuły rzeczywistą presję ze strony potencjalnych
beneficjentów rozwiązania. Wystarczy zapewne posłużyć się istniejącymi
rozwiązaniami prawa niemieckiego i zaadaptować je do polskich warunków. Co
do strony technicznej warto zwrócić uwagę, że już w tej chwili istnieją
rozwiązania dwusystemowe na napięcia tramwajowe i prąd stały 1,5 kV
(próby w Holandii). W sensie organizacyjnym należy wykorzystać
tendencje do otwierania sieci kolejowej dla obcych przewoźników, występujące na
sieci PKP. Prawdopodobnie musiałaby to być zupełnie nowa firma transportowa,
być może będąca spółką istniejących przewoźników, być może z udziałem
firmy zagranicznej (na polskim rynku transportowym pojawił się na przykład
francuski Connex). Rozwiązanie takie byłoby zapewne wskazane dla jak
najszybszego zorganizowania odpowiedniej obsługi Łodzi i Polski Środkowej
także w zakresie ponadregionalnym. Czy to byłaby ta sama firma – jest
kwestią do dyskusji. Problemem przestrzennym do rozstrzygnięcia pozostają trasy w samej
Łodzi. Wydaje się, że najkorzystniejszą byłaby trasa średnicowa przebiegająca
ulicami Narutowicza i Zieloną – od Dworca Fabrycznego po wiadukt nad ulicą
Konstantynowską, gdzie tory rozwidliłyby się na północ i na południe
(w kierunku Dworca Kaliskiego). Ogólną propozycją architektonicznego
opracowania trasy, w powiązaniu z rehabilitacją tego ciągu ulic, był
projekt konkursowy z 1998 r.[4]
Torowisko uliczne musiałoby być dla tramwajów miejskich o metrowym
rozstawie szyn i regionalnych o rozstawie normalnym. Są dwie
możliwości rozwiązania: tor czteroszynowy albo tor trójszynowy. Ten ostatni,
przy szerszych wagonach regionalnych, oferuje możliwość bardziej komfortowego
rozwiązania przystanków; ten pierwszy sprawowałby się najlepiej, gdyby
szerokość wagonów miejskich miała być w przyszłości zwiększona. System tramwaju regionalnego, oparty na układzie kolei obwodowej
i średnicy śródmiejskiej, może być wykorzystany do obsługi niektórych
relacji wewnątrz miasta, w szczególności relacji Janów – centrum,
Żabieniec – centrum, południe Retkini – centrum. W przyszłości również
system regionalny mógłby być wykorzystany do organizacji dojazdów
w systemie Park&Ride z punktami przesiadek w rejonie skrzyżowań
z obwodnicą autostradową Łodzi. Jego rola nie ma być jednak miejska, ale
głównie regionalna. W dającym się przewidzieć okresie służyłby także dla
skomunikowania Łodzi z dworcem w Kutnie na linii
warszawsko-poznańskiej. Służył by on przede wszystkim jako element synergii
między centrum prowincji, a jej mniejszymi ośrodkami, przyczyniając się do
ożywienia ich centrów. Również w samej Łodzi, dzięki pojawieniu się
regionalnej średnicy, należy oczekiwać wzmocnienia roli północnej części
Piotrkowskiej, przeżywającej w tej chwili okres stagnacji. Co więcej,
wolno sądzić, że pojawienie się nowoczesnego taboru łódzkiej kolei regionalnej
na obszarze województwa stanowiłoby swego rodzaju demonstrację spójności
regionu i jego nowoczesności. Jest jeden z pozornie błahych czynników,
które oddziaływując na psychologię, potrafią w pewien sposób
budować pozytywną samoświadomość mieszkańców przeżywającego gospodarczą transformację
regionu. 4. Wnioski Obecny
stan zamysłów planistycznych charakteryzuje się nierównowagą pomiędzy
transportem indywidualnym, którego infrastruktura jest przedmiotem zasadniczej
troski władz i zainteresowania społecznego, a transportem publicznym,
w tym zwłaszcza kolejowym, którego znaczenie jest pomijane,
a projekty prawie nie istnieją, albo nie wychodzą poza wstępne propozycje.
Istnienie tej nierównowagi może przyczyniać się do dalszej dekompozycji Łodzi
jako struktury urbanistycznej, nadając znamię nowoczesności tylko temu
systemowi, który intensywnej urbanizacji nie sprzyja. Nie można z jednej
strony chcieć odbudowy i aktywizacji obszarów centralnych miast,
a z drugiej inwestować wyłącznie w środki transportu, które tej
odbudowie przeszkadzają. Tyczy się to zarówno transportu lokalnego, jak
regionalnego i międzyregionalnego. Nie można też wyznaczać celów, które będą trudno osiągalne, albo do
realizacji w niewiadomym czasie, zaniedbując przy tym wprowadzanie
rozwiązań może mniej doskonałych, ale za to możliwych do osiągnięcia stosunkowo
niewielkimi środkami. Podważyć wypada zasadność propozycji budowy podziemnego
tramwaju regionalnego w sytuacji, gdy problem obsługi regionalnej można
rozwiązać przy pomocy systemu kolejowo-tramwajowego, oraz gdy aktualnie
istniejący system naziemny nie jest w pełni wykorzystany wskutek błędnej
polityki przestrzennej i transportowej w mieście. Warto przy okazji
przypomnieć, że proekologiczna i sprzyjająca aktywizacji śródmieścia
polityka transportowa jest objęta obowiązującą uchwałą Rady Miejskiej Łodzi,
która jednak nie jest w praktyce realizowana. Celem planowania transportu w Łodzi i w Regionie Łódzkim
powinna być – jak wszędzie – jego integracja, to jest powiązanie zewnętrzne ze
strukturami obsługiwanymi, jak i wewnętrzne poszczególnych poziomów
obsługi między sobą – najlepiej poprzez „interoperatywność” (czyli na przykład
przechodzenie pojazdów na różnego typu korytarze), a nie tylko poprzez
wymuszanie przesiadek. Przesiadkowość systemów jest przecież jednym
z najważniejszych czynników zniechęcających publiczność do korzystania
z pojazdów publicznych. Takie możliwości daje technologia tramwajowa –
jeśli uda się pokonać sztuczne bariery biurokratyczne. Niestety – niemal każda interwencja modernizacyjna rozbija się
w Łodzi o katastrofalne niedoinwestowanie infrastruktury. Wymaga to
myślenia globalnego, które powinno wytworzyć koncepcję zintegrowanego systemu
obsługi transportowej miasta, obejmującą wszystkie rodzaje transportu. Bez
świadomości modelu funkcjonowania systemu na miarę XXI wieku, nie można
nie robić błędów w bieżącej polityce przestrzennej. Nie jest celem Łodzi, jako największego miasta położonego w Polsce
Środkowej, rezygnacja z funkcji metropolitarnych, do których należy jak
najbardziej bezpośrednia dostępność w systemie transportu
ponadregionalnego – także w wymiarze międzynarodowym. Nie jest też jej
celem alienacja ze struktur otaczającego regionu – powinna ona dążyć do
znalezienia się w węźle sieci transportowej, także tej związanej
z transportem publicznym, który zapewniłby jej, a co za tym idzie
i miastom regionu, odpowiedni standard dostępności. W tym zakresie
już dawno powinno się interweniować na szczeblu centralnym, aby zrewidować
niekorzystne decyzje, które mają już dzisiaj – niestety – rangę dokumentów Unii
Europejskiej. Nie można więc forsować, słusznej skądinąd, idei modernizacji
połączenia kolejowego z Warszawą, jeśli się nic nie mówi o węźle
kolejowym. Trasa ta bowiem mogłaby się stać środkiem na dostęp miasta
i Regionu do przestrzeni europejskiej, a nie tylko atrybutem
miasta-sypialni, zaś lokalizacja dworca będzie konkretną decyzją mającą
wielkie konsekwencje planistyczne. Żeby łódzkie lotnisko miało ekonomiczne
podstawy funkcjonowania, to trzeba mu dać system połączeń regionalnych. Żeby
pokusić się o najprostsze, sugerowane wyżej, urządzenie kolei
regionalnej – trzeba rozwiązać problem systemu transportowego
w śródmieściu, czyli dopisać konkretną treść do obowiązującej polityki
transportowej. Najgorsze, co być może – to myślenie „wycinkami” zadań. [1] EC Commission - Directorate General
for Transport, TINA Secretariat Vienna, Transport Infrastructure Needs Assessment,
Identification of the network components for a future Trans-European Transport
Network in Bulgaria, Cyprus, Czech Republic, Estonia, Hungary, Latvia,
Lithuania, Poland, Romania, Slovakia and Slovenia, Final Report, X 1999 [2] Opracowania Biura Programowania i Projektowania Rozwoju Łodzi dla przebiegu trasy Berlin-Moskwa, ok. 1993 r. [3] Jan Raczyński, Jacek Wesołowski, Czy w Łodzi może być kolej aglomeracyjna?, w: Technika Transportu Szynowego, nr 4-5/2002, Łódź; Jacek Wesołowski, Pociągiem przez centrum Łodzi, w: Technika Transportu Szynowego, nr 9/1999, Łódź [4] Opracowany wraz z Przemysławem Szymańskim. Konkurs Oddziału Łódzkiego SARP, nr. 2/1998.
tekst wygłoszony na Kolegium Konsultacyjnym Instytutu Architektury i Urbanistyki PŁ 2 kwietnia 2003 r.
|
Rys. 5. Łódzka lekka kolej regionalna - jedna z możliwości urządzenia systemu.
Rys. 6. Torowisko tramwajów miejskich i regionalnych na ulicy Narutowicza wg koncepcji urbanistycznej forum miejskiego (Przemysław Szymański i Jacek Wesołowski, 1998 r.)
|